maria reiche

maria reiche drabina

Wyobrażam sobie jak biega z miotłą, miarką i aluminiową drabiną po pustynnej równinie. Wysoka, ponad metr osiemdziesiąt wzrostu, szczupła, z twarzą ogorzałą w piekącym słońcu i suchym klimacie. W białej sukience, japonkach, niedbale związanej na siwych włosach chustce.

Nazywano ją Panią Pampy, damą z pustyni, na której dwa tysiące lat temu kultura Nazka pozostawiła tajemnicze geoglify. Odkryto ich ponad osiemset. Niektóre liczą trzysta metrów. Nie da się więc ogarnąć wzrokiem rysunków z poziomu ziemi. Częściowo można je zobaczyć z pobliskich gór, pełny obraz daje jednak dopiero lot samolotem. Ptasia perspektywa.

Maria Reiche studiowała matematykę, fizykę i geografię na uniwersytetach w Dreźnie i Hamburgu. W 1932 roku przyjechała po raz pierwszy do Peru, zafascynowana podróżą Alexandra Humboldta – twórcy nowoczesnej geografii. Uczyła w Limie dzieci niemieckiego konsula, a przy okazji odkrywała kulturę Inków i piękno peruwiańskiej przyrody. Wróciła do kraju w 1936 roku, by zrozumieć, że jej pacyficzne poglądy pozostają w konflikcie z nazistowską ideologią.

Kilka miesięcy później ponownie była w Peru. Zaczęła poznawać intelektualne elity nowej ojczyzny. Któregoś dnia wybrała się z przyjaciółką do kawiarni Tea Room w Limie, gdzie spotkała amerykańskiego antropologa Poula Kosoka. Opowiadał o pustyni i wyrytych na niej liniach. W 1941 roku zabrał Marię na równinę pomiędzy miejscowościami Nazka i Palpa, pokazał rysunki i zachęcił, by wykorzystała wiedzę z zakresu astronomii do ich badań. Był to moment zwrotny w biografii niemieckiej matematyczki. Odkryła wówczas swoje powołanie, przeznaczenie i sens życia.

Maria zamieszkała na pampie i do końca swoich dni mierzyła linie, chcąc rozwikłać jedną z największych zagadek archeologicznych. Podążając tropem Kosoka uznała, że na tej ogromnej pustynnej tablicy Nazka narysowali największy na świecie atlas astronomiczny. I wystarczy dokonać dokładnych pomiarów, by zrozumieć, w jaki sposób geoglify odnoszą się do pozycji planet, gwiazd, zjawisk na niebie. Twierdziła, że zbiera fakty, nie teorie. Tych ostatnich w międzyczasie pojawiło się wiele.

maria reiche lornetki

Warto ustalić fakty. Linie znajdują się na obszarze liczącym ponad 450 tysięcy kilometrów kwadratowych. Ryty głębokie nawet na trzydzieści centymetrów przetrwały tysiące lat, dzięki cienkiej warstwie piasku, który utlenił się na powierzchni, zmieniając barwę na brązową. Pod warstwą piasku, o fakturze bezy, znajduje się podłoże z białego aluwium. Ślad pozostawiony na pampie będzie biały i wieczny. Tyle geologia.

W jaki jednakże sposób społeczeństwo nie posiadające zasobów technologicznych, znajomości matematyki, parające się rolnictwem mogło stworzyć takie dzieła? I przede wszystkim, w jakim celu one powstały? To pytania, które intrygują nie tylko badaczy. Nic więc dziwnego, że niektórzy, nie znajdując lepszego wyjaśnienia, dowodzili, że równina była lądowiskiem dla przybyszów z kosmosu. Albo też miejscem kultu, ze znakami wyrytymi w piasku dla bogów.

Badaczka podzieliła geoglify na dwie grupy. Do pierwszej włączyła zwierzęta, ptaki, owady, kwiaty, rośliny i drzewa, a także obiekty codziennego życia. Druga składa się z linii prostych, które krzyżują pampa we wszystkich kierunkach, a także figur geometrycznych: trójkątów, trapezów, linii falistych, spirali. Maria odkryła także wiele nowych rysunków. Analizując ogromnego flaminga, kolibra, małpę czy pająka twierdziła, że służyły one do planowania upraw i były rodzajem kalendarza.

Kiedy Maria pojawiła się na pampie, mówiono o niej: wiedźma, wariatka, zdziwaczała stara panna. Kobieta, która zamiata pustynię. Gdy opublikowała w 1949 roku pierwszą książkę „Tajemnica pustyni”, natychmiast zyskała uznanie i międzynarodowy rozgłos. Dochód z publikacji przeznacza na kampanię edukacyjną dla lokalnej społeczności i regionalnych władz. Walczy o ochronę geoglifów, zwłaszcza po rozpoczęciu budowy autostrady panamerykańskiej. Dzięki jej staraniom UNESCO wpisało linie Nazka na listę kulturowego i historycznego dziedzictwa. Zasługi badaczki w ochronę i promocję peruwiańskiej kultury są nieocenione.

W wieku dziewięćdziesięciu lat, cierpiąca z powodu ślepoty i choroby Parkinsona wydała zbiór ponad czterdziestu artykułów: „Wkład do geometrii i astronomii w starożytnym Peru”, będący summą jej pomiarów, analiz i badań. Umiera tuż po dziewięćdziesiątych piątych urodzinach, w szpitalu, na raka jajnika. Grób Marii – zgodnie z jej wolą – znajduje się na pampie, w pobliżu domu. W jednym z wywiadów powiedziała, że poślubiła Nazka, więc jest szczęśliwa.

Lecę nad liniami małą cessną. Samolot co rusz obniża lot, kołuje, tak, by można zobaczyć rysunki z prawej i lewej strony. W słuchawkach słyszę: „raz, dwa, trzy, teraz zrób zdjęcie!”. Patrzę na zdumiewające obrazy. Bardziej jednak zajmuje mnie Maria niż geoglify. Wydaje mi się, że stoi na drabinie pośrodku jałowej ziemi. I z tej perspektywy widzi to, co przez stulecia było ukryte. A, co układa się w kształt drzewa, ptaków i zwierząt. Myślę o jej pięćdziesięciu latach spędzonych na pustyni. O pasji, determinacji, samotności. Nie przeniknęła tajemnicy starożytnej cywilizacji, ale sama stała się zagadką pampy.

maria 13