
Muzeum Larco znajduje się w limeńskiej dzielnicy Peublo Libre. Powstało z inicjatywy Rafaela Larco Hoyle w 1926 roku. Archeolog stworzył imponującą kolekcję sztuki prekolumbijskiej, która odzwierciedla 5000 lat kulturowego dziedzictwa Peru. Badał między innymi kulturę Moche, a w szczególności huacos eroticos. Huaco to nazwa rodzajowa dzieł ceramicznych, wykonywanych w celach ceremonialnych, rytualnych lub estetycznych. Dziś stanowią istotne źródło wiedzy o minionych cywilizacjach.
Kultura Moche rozwijająca się na północnym wybrzeżu kraju, między II wiekiem p.n.e. i VI wiekiem n.e, stanowi przykład bezprecedensowy w historii ludzkości. Przez osiemset lat jej przedstawiciele nieprzerwanie podtrzymywali tradycje sztuki erotycznej. Niewiele artefaktów przetrwało do naszych czasów. Hiszpańscy zdobywcy, z Francisco de Toledo na czele i sztabem jego duchowych doradców skutecznie rozprawili się z huacos pełnymi erotyzmu.

Larco dokonał pionierskich rozpoznań w zakresie działalności Moche, ceramice erotycznej poświęcił książkę „Checan” (tytuł pochodzi z języka badanej kultury i oznacza „miłość”), a w muzeum wyodrębnił galerię, ukazującą życie seksualne dalekich przodków. Dzięki czemu można dziś podziwiać ich wysoki kunszt i umiejętności narracyjne. Co jednak wyrażają zmaterializowane, utrwalone w glinie akty? Badacze konstruują hipotezy, rozszyfrowują niejasne wciąż kody starożytności, a to, co udało się ustalić można zawrzeć w trzech punktach.
Po pierwsze, twórcy huacos posiadali doskonałą wiedzę na temat anatomii ludzkiego ciała, a co ważniejsze pozostawali z ciałem w bliskiej relacji. Po drugie, seksualność stanowiła nierozerwalny element cyklu życia i śmierci, początku i końca, odwiecznego dualizmu zapewniającego trwałość. Po trzecie, ze związku dwóch istnień – jak wierzyli – narodziło się drzewo życia, symbol wieczności. Akt seksualny wprowadzał w misterium płodności, a tym samym czynił człowieka integralną część natury.
Oglądam ekspozycję w półmroku sal. Jest pusto i cicho. Intymnie wręcz. Zatrzymuję się na długą chwilę przy trzech kobiecych figurkach. Pierwsza przedstawia kobietę ciężarną, obejmującą dłońmi brzuch, wyczekującą, skupioną, gotową. Kolejna właśnie rodzi, w asyście wspierającej douli i odbierającej nowonarodzone dziecko położnej. Poród, w kulturach andyjskich (i nie tylko) oznaczał przejście z ciemnego, głębokiego wnętrza kobiecego ciała do świata zewnętrznego. To proces wymagający obecności i wsparcia trzech kobiet U rodzącej zauważyć można zaznaczone ciemniejszym pigmentem sutki, znak, że jej ciało przygotowuje się do karmienia piersią.
Ostatnia figurka przedstawia właśnie kobietę karmiąca. Mleko matki, podobnie jak woda i gleba żywi, zapewniając rozwój i wzrost. Karmienie – czytam w opisie obok ceramiki – stanowi potężny atrybut, przejaw zdolności do opieki i ochrony. Bogowie, bohaterowie, prorocy także zostali nakarmieni, a tym samym przygotowani do wypełnienia swojego powołania. Macierzyństwo kobiety wiążę ją z kultem Matki Ziemi. Nie jest to oczywiście jedyna rola.

W glinianej ceramice kobiety przedstawiane są jako naczynia receptywne, ale także jako producentki płynów ustrojowych. Kobiety są dotykane, pieszczone, całowane. W naczyniach ceramicznych widzimy je w akcie seksualnym, ciężarne, rodzące, karmiące, pielęgnujące. A także budzące pożądanie, sprawcze, przejmujące inicjatywę. Galeria erotica ukazuje pełnię różnorakich relacji, całościowe i złożone współistnienie kobiety, mężczyzny, zwierząt, roślin, ziemi, świata.
Wychodzę na rozgrzany popołudniowym słońcem dziedziniec muzeum. Kiedyś był to pałac wicekrólów przysyłanych z Hiszpanii, by wprowadzali nowe regulacje obyczajowe i moralne. Czyniąc z ciała przedmiot podejrzany, a z seksualności temat tabu. Mrużę oczy, wdycham klimat dzielnicy Pueblo Libre, wracam myślami do wiersza Navale Quiroz Cano:
DORASTAŁAM NA PUSTYNI
Ulepiłam się z gliny i słońca
Wiadomo, że im dłużej żyjesz w jednym miejscu
tym bardziej należy ono do ciebie i na odwrót.
Jestem jednolitą strukturą z kości i piasku
pyłu i soli
erozji i mgły
brzeg moich paznokci, to utrzymujące mnie urwisko.
muszle spondylusów opowiadają historie
głosy echa innych czasów
podążają wzdłuż linii nawet Nasca
tańczy i omdlewa po spirali
a ty pytasz mnie, kim jestem?
Jestem ziarnem zasadzonym w chmurze
moje korzenie wyrosły niczym włosy
i dziś dotykają stóp świata.


